Nie wszystko jest w Twojej głowie i nie wszystko to wina Twoich hormonów, czyli jak zrozumieć początki menopauzy?
Nie wszystko jest w Twojej głowie. I nie wszystko jest przez hormony. Czasami właśnie tak wyglądają początki menopauzy i nic w tym dziwnego. Czasem na pewno pojawiają się w Twojej głowie pytania typu:
🧡 „To pewnie stres.”
🧡 „Taka już jestem.”
🧡 „Ostatnio jestem jakaś nerwowa.”
🧡 „Nie wiem, co się ze mną dzieje.”
Wiele kobiet zna te zdania aż za dobrze. Szczególnie wtedy, kiedy przez lata funkcjonowały całkiem dobrze, a nagle zaczynają zauważać u siebie rzeczy, których wcześniej nie było.
Gorszy sen. Większe zmęczenie. Rozdrażnienie. Trudności z koncentracją. Wahania nastroju. Mniejszą odporność na stres. Czasami poczucie, że własne ciało zaczęło zachowywać się inaczej niż wcześniej.
I wtedy bardzo łatwo pomyśleć: „Coś jest ze mną nie tak”.
Tylko czy rzeczywiście?
Lubimy myśleć o psychice i ciele jak o dwóch osobnych rzeczach. Mówimy: „to problem psychiczny” albo „to problem fizyczny”, ale nasz organizm nie działa w taki sposób.
To, co dzieje się w psychice, wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego, hormonalnego i odpornościowego. A procesy zachodzące w organizmie mogą z kolei wpływać na nasze samopoczucie, emocje, sen czy zdolność radzenia sobie ze stresem.
Właśnie tymi zależnościami zajmują się między innymi psychoneuroendokrynologia i psychoneuroimmunologia.
I to jest dla mnie niezwykle interesujący obszar, bo pozwala spojrzeć na człowieka trochę szerzej.
Nie tylko: „co myślisz?”.
Nie tylko: „co czujesz?”.
Ale również: co dzieje się w Twoim organizmie i jak te wszystkie elementy na siebie wpływają?
Stres sam w sobie nie jest niczym złym. Jest naturalną reakcją organizmu, która pomaga nam poradzić sobie z wymagającą sytuacją. Problem zaczyna się wtedy, kiedy organizm bardzo długo nie dostaje okazji do powrotu do równowagi. Można przecież przez wiele miesięcy albo nawet lat funkcjonować na wysokich obrotach. Praca, dzieci, dom, obowiązki, problemy rodzinne, brak snu, ciągłe „jeszcze tylko to zrobię”. I można się nawet do tego przyzwyczaić.
Wszystko do momentu, kiedy ciało zaczyna mówić: wystarczy.
Nie zawsze robi to w spektakularny sposób. Czasami po prostu coraz trudniej zasnąć. Rano nie czujesz się wypoczęta. Łatwiej się irytujesz. Masz mniejszą cierpliwość. Trudniej Ci się skupić. Nawet drobne rzeczy zaczynają Cię przytłaczać. A Ty zastanawiasz się, dlaczego nagle nie radzisz sobie tak dobrze jak kiedyś.
I wtedy pojawiają się one... HORMONY!!
U kobiet dochodzi jeszcze jeden bardzo ważny element - Zmiany hormonalne.
Szczególnie w okresie okołomenopauzalnym organizm może przechodzić przez wiele zmian, które wpływają nie tylko na cykl czy objawy fizyczne. Kobieta może zauważyć u siebie zmiany dotyczące snu, nastroju, energii, koncentracji czy reakcji na stres. I tutaj łatwo wpaść w drugą skrajność.
Skoro wszystko zaczęło się zmieniać w okresie okołomenopauzalnym, można uznać, że „to przez hormony” i na tym zakończyć poszukiwanie odpowiedzi. A przecież człowiek nadal pozostaje człowiekiem. Ma swoją historię, relacje, sposób radzenia sobie ze stresem, nawyki, problemy ze snem, doświadczenia i aktualną sytuację życiową. Hormony są jednym z elementów układanki. Nie całą układanką.
Dlatego nie lubię prostych odpowiedzi...
Nie wszystko jest w Twojej głowie. Ale też nie wszystko jest przez hormony. Czasami przyczyna jest bardziej złożona. Czasami nakłada się na siebie kilka rzeczy. Kobieta może być jednocześnie przemęczona, niewyspana, poddana przewlekłemu stresowi i przechodzić przez okres zmian hormonalnych. Każdy z tych czynników może mieć znaczenie, a ich połączenie może sprawiać, że zaczyna czuć się zupełnie inaczej niż kilka lat wcześniej. Dlatego zamiast kolejnego: „Muszę się bardziej postarać”, czasami warto zadać sobie inne pytanie: „Co właściwie dzieje się ze mną?”
I zacząć się temu spokojnie przyglądać.
Ciało też mówi do nas każdego dnia. Bardzo długo uczono kobiety, żeby ignorowały sygnały płynące z ciała.
Zmęczona? Dasz radę.
Niewyspana? Kawa.
Rozdrażniona? Musisz się bardziej kontrolować.
Przeciążona? Zorganizuj się lepiej.
A może czasami zamiast kolejnego zadania do wykonania potrzebujemy po prostu zauważyć, że coś się zmieniło. Nie po to, żeby od razu znaleźć jedną przyczynę, ale po to, żeby zacząć rozumieć siebie trochę lepiej.
Właśnie dlatego podczas konsultacji interesuje mnie nie tylko konkretny problem, z którym przychodzi kobieta. Interesuje mnie również kontekst.
Jak śpisz?Jak długo żyjesz w stresie?Co dzieje się z Twoimi emocjami?Czy zauważyłaś ostatnio jakieś zmiany w swoim ciele?Jak wygląda Twoja codzienność?Czy coś zmieniło się w Twoim życiu?
Nie po to, żeby wszystko do czegoś dopasować. Wręcz przeciwnie.
Żeby nie wyciągać wniosków z jednego objawu i nie sprowadzać całej osoby do jednej etykiety.
Jeżeli pojawia się podejrzenie problemu zdrowotnego, potrzebna jest oczywiście odpowiednia diagnostyka i konsultacja medyczna. Konsultacja psychologiczna czy coachingowa nie zastępuje lekarza.
Ale rozmowa może być dobrym początkiem uporządkowania tego, co się dzieje i zauważenia, na jakie obszary warto zwrócić uwagę.
Być może właśnie to chciałabym, żeby kobiety wyniosły z tego tekstu. Nie musisz od razu wiedzieć, co jest przyczyną Twojego gorszego samopoczucia. Nie musisz mieć gotowej diagnozy.
Nie musisz też kolejny raz próbować zostać „lepszą wersją siebie”. Możesz po prostu zatrzymać się i powiedzieć:
„Ostatnio coś się ze mną zmieniło. Chcę zrozumieć co.”
I od tego naprawdę można zacząć.
Bo to, co dzieje się w ciele, ma znaczenie. To, co dzieje się w psychice — także.
Jeśli chcesz zapisać się na konsultację indywidualną - kliknij TUTAJ






Komentarze