top of page

Dlaczego kobiety często zachowują się zachowawczo? O lęku przed oceną, potrzebie bezpieczeństwa i odwadze do bycia sobą

28 paź
7 minut(y) czytania

Marta miała 38 lat, stabilną pracę, rodzinę i kilka pomysłów, które od dawna chodziły jej po głowie. Chciała zmienić stanowisko, zacząć własny projekt, a może nawet całkowicie zmienić kierunek zawodowy. Wiedziała, że ma kompetencje. Bliscy często powtarzali jej, że jest zdolna, odpowiedzialna i świetnie radzi sobie z trudnymi sytuacjami.

Mimo to za każdym razem, gdy pojawiała się okazja do zrobienia czegoś nowego, Marta znajdowała powód, żeby poczekać.


„Jeszcze nie jestem gotowa”.

„Może za rok, kiedy będzie spokojniej”.

„A co, jeśli okaże się, że jednak sobie nie poradzę?”.


Kiedy koleżanka zaproponowała jej udział w interesującym projekcie, Marta przez kilka dni analizowała wszystkie możliwe scenariusze. Zastanawiała się, czy ma wystarczające doświadczenie, jak zareaguje przełożony i czy poradzi sobie z dodatkowymi obowiązkami. Ostatecznie odmówiła. Wieczorem, siedząc na kanapie, poczuła znajome ukłucie żalu. Nie dlatego, że podjęła złą decyzję. Przecież miała swoje powody. Bolało ją raczej to, że kolejny raz wycofała się z czegoś, czego tak naprawdę chciała spróbować.

Zaczęła zadawać sobie pytanie: dlaczego tak trudno jej zrobić krok naprzód, skoro obiektywnie ma ku temu możliwości?

Historia Marty jest przykładem sytuacji, w której warto przyjrzeć się zachowawczości nie jak wadzie charakteru, lecz jak sposobowi reagowania na niepewność.


Zachowawczość nie zawsze oznacza brak odwagi

W potocznym rozumieniu zachowawcza kobieta to ktoś, kto nie podejmuje ryzyka, nie wychodzi przed szereg i woli trzymać się tego, co znane. Czasami bywa postrzegana jako niezdecydowana, zbyt ostrożna albo pozbawiona ambicji. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Zachowawczość może oznaczać rozsądek, umiejętność przewidywania konsekwencji i odpowiedzialne podejście do własnych zasobów. Problem pojawia się wtedy, gdy ostrożność przestaje być świadomym wyborem, a zaczyna automatycznie ograniczać nasze możliwości. Kobieta może nie aplikować na wyższe stanowisko, mimo że spełnia wymagania. Może nie wyrażać odmiennego zdania podczas spotkania, chociaż dostrzega błąd w przedstawionym rozwiązaniu. Może pozostawać w sytuacji, która nie daje jej satysfakcji, ponieważ zmiana wydaje się bardziej przerażająca niż dalsze trwanie w znanym układzie. Na zewnątrz wygląda to jak brak zdecydowania. W środku często toczy się jednak znacznie trudniejsza rozmowa.


„Czy mam prawo tego chcieć?”.

„Czy nie przesadzam?”.

„Co pomyślą inni, jeśli mi się nie uda?”.

„Czy mogę zaryzykować, skoro tak wiele osób na mnie polega?”.


Takie pytania nie pojawiają się u każdej kobiety i nie są wyłącznie kobiecym doświadczeniem. Mogą jednak nabierać szczególnego znaczenia w środowisku, w którym od kobiet oczekuje się jednocześnie kompetencji, odpowiedzialności, troski o innych i unikania konfliktów.


Od najmłodszych lat uczymy się, co wypada

Wiele z nas pamięta komunikaty słyszane w dzieciństwie.


„Bądź grzeczna”.

„Nie kłóć się”.

„Nie wychylaj się”.

„Pomyśl, co powiedzą inni”.


Same w sobie nie muszą być szkodliwe. Uczą zasad współżycia społecznego i uwzględniania potrzeb innych ludzi. Problem pojawia się wtedy, gdy dziecko otrzymuje więcej aprobaty za uległość niż za samodzielność, a wyrażanie sprzeciwu spotyka się z krytyką lub zawstydzaniem. Dziewczynka może stopniowo nauczyć się, że łatwiej otrzyma akceptację, jeśli będzie miła, pomocna i niewymagająca. Z czasem zaczyna kontrolować nie tylko swoje zachowanie, lecz także własne potrzeby i emocje.

W dorosłości taki mechanizm może przejawiać się trudnością w stawianiu granic, proszeniu o podwyżkę, przyjmowaniu komplementów czy podejmowaniu decyzji niezgodnych z oczekiwaniami otoczenia. Nie oznacza to, że każde zachowawcze zachowanie ma źródło w dzieciństwie. Nasze reakcje kształtują również późniejsze doświadczenia, relacje, kultura i aktualne warunki życia. Warto jednak przyjrzeć się temu, jakich zasad dotyczących własnej wartości i akceptacji nauczyłyśmy się na początku życia. Być może do dziś próbujemy zasłużyć na spokój, nie sprawiając nikomu problemu.


Lęk przed oceną potrafi skutecznie zatrzymać

Wróćmy do Marty.

Kiedy zastanawiała się nad przyjęciem propozycji zawodowej, nie analizowała wyłącznie swoich kompetencji. Wyobrażała sobie również reakcje innych ludzi.


Co pomyśli szef, jeśli nie podoła zadaniu?

Czy współpracownicy uznają, że się przecenia?

Czy rodzina nie stwierdzi, że zaniedbuje obowiązki?

A jeśli popełni błąd, czy będzie potrafiła odbudować swoją pozycję?


Psychologicznie istotne jest to, że w takich sytuacjach nie reagujemy jedynie na rzeczywiste zagrożenia. Reagujemy również na te, które przewidujemy i wyobrażamy sobie. Lęk przed oceną może prowadzić do nadmiernego przygotowywania się, odkładania decyzji, unikania wystąpień czy rezygnowania z okazji, zanim pojawi się możliwość porażki. Ostrożność przynosi wtedy krótkotrwałą ulgę. Jeśli nie podejmę wyzwania, nie narażę się na krytykę. Jeśli nie pokażę swojego pomysłu, nikt go nie odrzuci. Ta ulga może jednak utrwalać unikanie. Nie dostajemy szansy, by przekonać się, że potrafimy poradzić sobie z niepewnością, błędem czy negatywną opinią.

W rezultacie coraz trudniej zrobić kolejny krok.


Czasami nie rezygnujemy dlatego, że nie potrafimy. Rezygnujemy, ponieważ nie chcemy doświadczyć tego, czego się obawiamy.


Perfekcjonizm, czyli czekanie na idealny moment

Marta często mówiła sobie, że jeszcze musi się przygotować. Potrzebowała kolejnego szkolenia, dodatkowego doświadczenia i większej pewności siebie. Chciała mieć gwarancję, że zanim podejmie decyzję, wszystko będzie odpowiednio przemyślane.

Tyle że idealny moment nie nadchodził. Perfekcjonizm może sprawiać, że stawiamy sobie bardzo wysokie wymagania i traktujemy błędy jako dowód własnej niekompetencji, zamiast jako naturalny element uczenia się. Wtedy nawet dobrze przygotowana osoba może odczuwać, że wciąż wie za mało. Nie chodzi o to, żeby działać bez zastanowienia. Przygotowanie jest potrzebne, szczególnie gdy decyzja wiąże się z finansami, zdrowiem, rodziną czy odpowiedzialnością zawodową. Warto jednak odróżnić przygotowanie od odkładania działania z powodu potrzeby uzyskania całkowitej pewności.

Możemy zapytać siebie:

  • Czy rzeczywiście brakuje mi kompetencji, czy boję się, że ktoś odkryje moje niedoskonałości?

  • Jakie informacje są mi niezbędne do podjęcia decyzji, a jakie próbuję zdobyć tylko po to, by zmniejszyć niepokój?

  • Czy mogę wykonać mały krok, zanim będę gotowa na całą zmianę?


Czasami rozwój nie zaczyna się od zdobycia kolejnej wiedzy tylko od zaakceptowania faktu, że nie wszystkiego możemy nauczyć się przed rozpoczęciem działania.


Odpowiedzialność za innych może utrudniać wybieranie siebie

Kobiety często pełnią wiele ról jednocześnie: są pracownicami, partnerkami, matkami, córkami, opiekunkami i osobami organizującymi codzienne życie rodziny.

Nie każda kobieta doświadcza takiego obciążenia, ale tam, gdzie obowiązki są nierówno rozłożone, decyzje dotyczące własnego rozwoju mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami. Zmiana pracy może oznaczać konieczność reorganizacji życia rodzinnego. Rozpoczęcie działalności może wymagać inwestycji i zaakceptowania okresu niepewności. Podjęcie studiów może oznaczać mniej wolnego czasu. W takich okolicznościach ostrożność nie musi wynikać z niskiej samooceny. Może być racjonalną reakcją na rzeczywiste ograniczenia. Warto więc uważać, by nie sprowadzać wszystkich trudności do hasła „musisz bardziej w siebie uwierzyć”. Czasami kobieta nie potrzebuje kolejnej motywacyjnej przemowy. Potrzebuje wsparcia partnera, sprawiedliwszego podziału obowiązków, stabilności finansowej albo przestrzeni na odpoczynek. Dopiero wtedy może uczciwie ocenić, czego naprawdę chce i na jakie ryzyko może sobie pozwolić.


Odwaga nie polega na ignorowaniu własnych ograniczeń, ale na szukaniu sposobu, by podejmować decyzje zgodne ze sobą, z uwzględnieniem rzeczywistych warunków życia.


Znane nie zawsze oznacza dobre, ale daje poczucie bezpieczeństwa

Po kilku tygodniach Marta wróciła myślami do odrzuconej propozycji. Zaczęła zauważać pewien schemat. W pracy często brała na siebie dodatkowe obowiązki, ale rzadko mówiła o tym, że chciałaby awansować. Zgadzała się na rozwiązania, które jej nie odpowiadały, ponieważ nie chciała wywoływać napięcia. O własnych planach opowiadała dopiero wtedy, gdy była niemal pewna, że uda jej się je zrealizować.

Wszystko to pozwalało jej unikać trudnych rozmów. Jednocześnie sprawiało, że inni nie zawsze wiedzieli, czego potrzebuje i jakie ma ambicje. Znane schematy mogą dawać poczucie bezpieczeństwa nawet wtedy, gdy nie przynoszą nam satysfakcji. Wiemy, czego się spodziewać, jak reagować i jak unikać konfliktów. Zmiana oznacza konieczność wejścia w sytuację, której nie potrafimy w pełni przewidzieć. Dlatego czasami wolimy niezadowolenie, które znamy, od możliwości, której jeszcze nie rozumiemy. Nie oznacza to, że każda stabilna sytuacja wymaga zmiany. Nie każda kobieta musi zakładać firmę, awansować czy radykalnie przebudowywać swoje życie. Świadome pozostanie w dotychczasowym miejscu może być równie dobrą decyzją jak odejście.


Pytanie brzmi: czy zostaję, ponieważ naprawdę tego chcę, czy dlatego, że boję się sprawdzić, co mogłoby wydarzyć się dalej?


Jak przestać działać wyłącznie z poziomu ostrożności?

Nie musisz z dnia na dzień stawać się osobą, która podejmuje ryzyko bez wahania. Nie musisz również rezygnować z rozwagi, która pomaga Ci dbać o siebie i bliskich.

Możesz natomiast stopniowo uczyć się rozpoznawać momenty, w których ostrożność zaczyna ograniczać Twoje życie.


Zacznij od zauważenia własnego schematu.


Przez kilka dni zwracaj uwagę na sytuacje, w których chciałaś coś powiedzieć, o coś poprosić lub podjąć decyzję, ale się wycofałaś. Co Cię zatrzymało? Brak informacji, realne ryzyko, zmęczenie, obawa przed konfliktem czy przewidywana ocena innych?


Oddziel fakty od przewidywań.


Zamiast zakładać, że przełożony odrzuci Twoją propozycję, sprawdź, jakie masz dowody na takie przekonanie. Możesz przygotować argumenty i odbyć rozmowę, nie mając gwarancji jej wyniku.


Ćwicz małe akty odwagi.


Wyraź własną opinię na spotkaniu. Poproś o pomoc. Odmów zadania, którego nie możesz wykonać w rozsądnym terminie. Zgłoś się do projektu, który Cię interesuje.

Małe doświadczenia pozwalają stopniowo budować przekonanie, że potrafisz poradzić sobie z dyskomfortem.


Naucz się odróżniać dyskomfort od zagrożenia.


Nie każda trudna emocja oznacza, że podejmujesz złą decyzję. Niepokój może towarzyszyć zarówno ryzykownemu działaniu, jak i zmianie, która jest dla Ciebie ważna. Jednocześnie nie należy ignorować sygnałów rzeczywistego zagrożenia ani podejmować nieprzemyślanych decyzji pod presją.


Sprawdź, czy Twoje otoczenie daje Ci przestrzeń do rozwoju.


Jeśli każda próba postawienia granicy kończy się karą, wyśmiewaniem lub umniejszaniem, problem nie musi leżeć wyłącznie w Twoim sposobie myślenia. Czasami potrzebna jest zmiana warunków, wsparcie zaufanej osoby lub profesjonalna pomoc.


A co, jeśli nadal się boisz?


Marta nie zmieniła swojego życia w ciągu jednego tygodnia. Nie obudziła się pewnego ranka jako zupełnie inna kobieta. Zaczęła jednak od małych rzeczy. Na kolejnym spotkaniu przedstawiła pomysł, który wcześniej zachowałaby dla siebie. Nie mówiła idealnie płynnie. Była zdenerwowana, kilka razy poprawiła własne zdanie, ale dokończyła wypowiedź. Później porozmawiała z przełożonym o swoim rozwoju zawodowym. Nie otrzymała natychmiastowej obietnicy awansu, ale dowiedziała się, jakie warunki musi spełnić, aby się o niego ubiegać. Po raz pierwszy od dawna miała konkretne informacje zamiast wielu wyobrażeń. To niewielka zmiana, ale właśnie takie doświadczenia mogą stopniowo zmieniać sposób, w jaki patrzymy na własne możliwości. Nie chodzi o to, by nigdy nie odczuwać lęku. Chodzi o to, by lęk nie podejmował za nas każdej decyzji.


A na koniec: ostrożność nie musi być Twoim ograniczeniem

Jeśli często zachowujesz się zachowawczo, nie oznacza to, że jesteś słaba, mało ambitna czy pozbawiona odwagi. Być może nauczyłaś się unikać sytuacji, które kiedyś wiązały się z krytyką. Być może masz za dużo obowiązków, za mało wsparcia lub potrzebujesz więcej informacji, zanim podejmiesz decyzję. A może po prostu stoisz przed zmianą, która jest dla Ciebie ważna, dlatego budzi niepokój. Warto przyjrzeć się temu bez oceniania siebie.

Zadaj sobie jedno pytanie:


Gdybym nie musiała udowadniać nikomu swojej wartości ani obawiać się cudzej opinii, jaką decyzję podjęłabym dzisiaj?


Nie musisz od razu działać zgodnie z pierwszą odpowiedzią. Potraktuj ją jako wskazówkę, która pomoże Ci lepiej zrozumieć własne potrzeby. Bo pewność siebie nie zawsze przychodzi przed działaniem. Czasami rozwija się dopiero wtedy, gdy zaczynamy traktować siebie poważnie — również wtedy, gdy nie mamy jeszcze wszystkich odpowiedzi.


Zrób pierwszy krok w swoją stronę

Jeśli czujesz, że chcesz odważniej realizować swoje cele, lepiej rozumieć siebie i podejmować decyzje w zgodzie ze swoimi potrzebami, zapraszam Cię na darmową konsultację wstępną. Przyjrzymy się temu, co Cię blokuje, i poszukamy sposobów, które pomogą Ci ruszyć naprzód.





Komentarze


bottom of page